RESTAURACJA LUBLIN HADES SZEROKA
RESTAURACJA LUBLIN HADES SZEROKA
Hades Szeroka
Hades Szeroka

Jurij Andruchowycz napisał o Hadesie

Strony - OPOLSKIE PISMO SPOŁECZNO - KULTURALNE

Dwumiesięcznik nr 3-4-2011 (37-38) str. 70 - 72

Literatura UKRAINA

Jurij Andruchowycz Lublin

Wszystko co do tej pory napisałem o Lublinie, mieści się w krótkiej frazie zagubionej gdzieś w połowie Wstępu do geografii. Chodzi w niej o niedawną okazję do podziwiania ze wzniesienia tamtejszego Starego Miasta. Nie podałem wówczas żadnych szczegółów. Dlatego też obecnie, siedemnaście lat później, mogę się tylko domyślać, że mowa o Placu Zamkowym. Ktoś - pewnie Piotrek albo Włodko, a najszybciej oni obydwaj, zaprowadzili mnie tam, dajmy na to ulicą Kowalską. To właśnie stamtąd można oglądać miasto, by dostrzec "miniaturowe skupisko dachów, balustrad, uliczek, placów" i to aż "z całego serca ostro i boleśnie". O ostrym bólu serca napisałem nie bez przesady, choć w maju 1992 roku moje serce reagowało jeśli nie zupełnym zatrzymaniem, to przynajmniej arytmią na każdy bodziec związany ze Starą Europą.

   Nie wykluczam jednak, że chodzi o jakieś inne miejsce, jak na przykład o Wieżę Trynitarską. Albo jakiś inny punkt widokowy na wzniesieniu na lubelskim Starym Mieście.

   Jeśli o wzniesienia chodzi - czuję się dość niepewnie. Znacznie lepiej idzie mi z wdoleniami . Jest takie słowo? Od dziś będzie.

    Najlepszym dla mnie wdoleniem Lublina okazał się "Hades" - hniazdo hada. To taka podziemna restauracja zaledwie dwa kroki od Krakowskiego Przedmieścia i Placu Litewskiego. Po naszemu to byłoby “Aid”, choć nikt nigdy nie nazwie tak u nas żadnej firmy, chyba, że pogrzebową. Potrafię sobie jeszcze wyobrazić kawiarnię “Aida” - ostatnią przystań, hniazdo hadzin dla zapijaczonych solistów operowych i weteranów baletu. “Aida” ? Tak, to możliwe. Ale “Aid” ? Władca królestwa zmarłych? Aid, czyli Hades? Podziemny król i jego królestwo?

   Po każdej popijawie w takim miejscu czujesz się jak Orfeusz, zwłaszcza następnego ranka. Szkoda, że czułem się jak Orfeusz tylko raz.

   W Lublinie byłem dziesiątki razy, a w “Hadesie” tylko raz - wtedy. To było właśnie wtedy, gdy prześpiewaliśmy Ajriszów. Tak się zdarza, gdy w tej samej podziemnej przestrzeni nałożą się na siebie dwie popijawy. Ajrisze z zawziętością przeistaczali Lublin w Dublin i zaczęli pierwsi. Możecie sobie świetnie wyobrazić te ich ballady, więc nie ma najmniejszego sensu przytaczać tu ich treści. Wystarczy tylko stwierdzić fakt powszechnie znany: pieśni Ajriszy są długie jak Ballada o Doboszu.

   I gdy Ajrisze dośpiewali pierwszą z nich, cały bankiet grzeczni bił im brawo. I to był błąd, bo rozochoceni Ajrisze zaczęli zawodzić druga balladę. Przy trzeciej będący z nami Polacy sprowokowali nas do dania im godnej odpowiedzi.

   Swego czasu zwolennicy analogii zwrócili uwagę na pewne brytyjsko-słowiańskie ekwiwalenty. Jeśli Anglicy są Rosjanami Wielkiej Brytanii, to Szkoci są jej Ukraińcami, a Walijczycy Białorusinami. Irlandczycy to bezdyskusyjnie Polacy. Ich whisky jest znacznie delikatniejsza niż szkocka - oto dowód nr jeden. Szkocka whisky jest mętna i ostra, niczym siarczan, a irlandzka przejrzysta i aromatyczna. Potrzebne są jeszcze jakieś dowody? Irlandczycy są znacznie bardziej zaciekli w kwestii uwolnienia się od Anglików. Szkocka elita już zdecydowanie bardziej sprzedajna, żeby nie powiedzieć - zdradziecka. I tak dalej.

   Zgodnie z tymi wszystkimi analogiami tamtejszego wieczoru Polacy powinni byli wszelkimi siłami wspomagać Ajriszów swoich zamorskich bliźniaków. A jednak oczekiwali od nas jednego: byśmy zaśpiewali coś w odpowiedzi. Po trzeciej balladzie Ajriszów już nawet nie trzeba nas było jakoś specjalnie zachęcać. Uderzyliśmy czapkami o dno podziemnego królestwa i zagrzmieliśmy “oj na hori taj żenci żnut” . Wyszło nam to lepiej, krócej, silniej i straszniej niż Ajriszom trzy ballady razem wzięte. Cały “Hades”, wszystkie jego rezerwuary, zakamarki, zak-Ad-arki, korytarze i labirynty z wszelkimi zagubionymi w nich cieniami wybuchły w ekstazie.

   Zaskoczeni Ajrisze długo nad czymś radzili i w końcu zaczęli, coć już bez widocznego zadowolenia, a bardziej z obowiązku czwartą balladę. Kolejnym błędem, tym razem z ich strony, było to, że czwarta ballad okazała się jeszcze dłuższa i jeszcze bardziej rozwlekła niż poprzednie. Być może zmobilizowali się do pokazania najlepszego, co mieli. A najlepsze w ich mniemaniu znaczy najdłuższe. Naturalnie, nasza odpowiedź “Oj u łuzi czerwonej kalyna”, po prostu rozniosła ich mózgi po ścianie. Sam się sobie dziwię, że użyłem tak powszedniego bandyckiego wyrażenia. Ale innego po prostu nie znalazłem. To naprawdę było rozmazanie, naprawdę kaliną i naprawdę po ścianie. Świadectwem tego stała się całkowita demoralizacja Ajriszy: po kolejnej chaotycznej i nieskładnej naradzie nie znaleźli niczego lepszego, niż Yesterday Beatlesów. To był początek ich agonii. Już nawet nie przypominam sobie naszej odpowiedzi, pamiętam tylko, że była druzgocąca i ostateczna: malowane dzieci - panienka poleci, kozacka sława - zazula czarniawa, kalina czerwona - dziewczyna szalona, tara-ram i takie tam. Myśląc w kategoriach piłki nożnej, wygraliśmy jakieś 5:1.

   Ciąg dalszy w królestwie cieni odbywał się pod znakiem bratania się wszystkich z wszystkimi. Zdaje się, że nawet razem wypiliśmy za Jamesa Joyce’a. To pisarz, który tak kochał Irlandię, że nazywał ją świnią i, rzecz jasna, nie mógł w niej mieszkać.

 

Tłumaczyła: Roksana Ożarowska



RESTAURACJA

HADES SZEROKA

81 532 87 61 w. 3

rezerwacje i obsługa

imprez w restauracji

szeroka@hades-lublin.pl

POGOTOWIE CATERINGOWE

81 532 87 61 w. 4

negocjacje warunków imprez cateringowych (ustalanie terminu, miejsca, menu itp.)

Mariusz Frąc

609 606 239

mariusz.frac@hades-lublin.pl

Godziny otwarcia

RESTAURACJA

HADES SZEROKA ZAPRASZA:

od niedzieli do czwartku:

od12.oodo22.oo

piątek, sobota:

od 12.oo do24.oo

Lokalizacja

RESTAURACJA

HADES SZEROKA

ul. Grodzka 21 / 20-112 Lublin

dojechać do nas można autobusami MPK wysiadając na przystankach:

Brama Krakowska

(ul. Królewska, ul. Lubartowska)

Dworzec Główny PKS

(Al. Tysiąclecia, ul. Ruska)

Targ pod Zamkiem

(Al. Unii Lubelskiej)

Samochodem najlepiej zaparkować na Placu Zamkowym, na ulicy Kowalskiej lub na ulicy Podwale i dojść schodkami przez Bramę Grodzką.

Po godzinie 21.00 Taksówki mogą wjeżdżać na Stare Miasto, można więc podjechać lub zamówić taksówkę pod drzwi naszej restauracji.

Newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać nasz newsletter z aktualnymi informacjami o nowościach i najciekawszych ofertach restauracji Hades Szeroka